W poprzednim wpisie opisaliśmy perypetie związane z realizacją przyłącza wodociągowego w tym zaś przedstawimy jeszcze jedną niespodziankę jaka nas spotkała. I będzie to mała przestroga dla przyszłych inwestorów związana z linią zabudowy.
![]() | |
|
Ze względu na fakt, że mieliśmy możliwość zdecydowania o rozmiarach i lokalizacji działki w pasie obszaru przeznaczonego pod zabudowę razem ze Sprzedającym uzgodniliśmy, że działka będzie miała powierzchnię 12 arów.
![]() | |
|
Proces wytyczenia działki przeszedł bezproblemowo. Geodeta przygotował projekt podziału działki, który następnie został zaakceptowany i zatwierdzony przez odpowiedzialne osoby w urzędzie gminy. Nasza wymarzona działka pojawiła się na mapach geodezyjnych co umożliwiło Nam udać się do Notariusza i stać się pełnoprawnym właścicielem skrawka ziemi, a następnie rozpocząć prace projektowe.
Prace takie rozpoczyna się od przygotowania przez Geodetę mapy projektowej, która zawiera niezbędne informacje wymagane do prawidłowego zaprojektowania oraz umiejscowienia budynku na działce. I tutaj pojawił się problem. Działka graniczyła z dwóch stron z drogami od których została ustalona linia zabudowy na 10 metrów.
![]() | |
|
Wliczając po 4 metry od pozostałych granic działki (zakładając że będą okna w domu:) bez okien 3 metry) z 12 arów działki pod zabudowę pozostały 3 ary. Praktycznie można było wybudować wąską stodołę. A planowaliśmy wybudować dom z garażem 2 stanowiskowym oraz dodatkowymi pokojami dla rodziców.
Super. Co teraz? Szukać winnego? Ale i tak nic to nie zmieni. Działka pozostanie, a znalezienie i udowodnienie winy jeszcze trudniejsze, bo teoretycznie dom można wybudować. Całe szczęście obok nas nie były jeszcze wytyczone pozostałe działki więc mogliśmy dokupić kolejne 5 arów co pozwoliło Nam uzyskać odpowiednią przestrzeń pod zabudowę.
![]() | |
|
No dobrze, ale tak na spokojnie zastanowić się i znaleźć przyczynę problemu. Przed wytyczaniem działki sprawdzaliśmy zapisy MPZP opublikowane w Internecie, ale na ten czas nie była opublikowana magiczna mapa, która była schowana głęboko w biurku urzędnika.
A co więcej wypis i wyrys z działki można było uzyskać dopiero po jej powstaniu. Tutaj niestety zawiodła nasza czujność. Można było pójść i poprosić o taką mapę bez konieczności wnioskowania o wyrys i wypis. Oczywiście sama kopia mapy za wiele by nam informacji nie dała, bo bez odpowiednich pomiarów geodety nie bylibyśmy w stanie określić odległości. Ale już w tej wersji widać, że ta czarna przerywana linia może zwiastować problemy.
Po drugie geodeta wiedział, że taka linia obowiązuje, ale nie wykazał się czujnością i nie zasugerował, że taki podział jest mało zasadny i działka w większości będzie wyłączona z zabudowy. Ale chyba najbardziej w tym temacie zawiedli urzędnicy który akceptują podział i weryfikują go z zapisami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego.
Jak historia pokazuje nawet na tak banalnym temacie jak linia zabudowy można wykoleił swoje marzenia o domu. Jakby się ta historia potoczyła, gdyby ktoś wcześniej obok nas kupił działkę, a my nie moglibyśmy powiększyć działki? Pewnie dążylibyśmy do sprzedaży, bo nasze plany co do domu na pewno nie mogły by być zrealizowane na niej. Ale czy ktoś kupiłby działkę tak mocno ograniczona pod zabudowę? Na całe szczęście pytanie to pozostaje w sferze tych, które nie będę musiały znaleźć odpowiedzi...




Komentarze
Prześlij komentarz